Wpisy z tagiem: lewica

czwartek, 29 września 2011
To idzie młodość

Kampania trwa. SLD oscylujące na granicy progu wyborczego dwoi się i troi. Ale efekt marny. Dziwaczna jest strategia tej partii i stawianie na młodych. Partia to młodzi, 30% jedynek to ludzie młodzi, filmiki promujące kandydatów też przepełnione banałami o młodych.  Dziś cool i jazzy filmik:

Nie wiem jak można traktować młodość jako wartość samą w sobie. Ludzie są młodzi, starzy, mają włosy blond, ciemne, są łysi, są kobietami, mężczyznami, bywają wysocy  niscy... ale to nie jest żaden argument za tym by na nich głosować... To jest cecha raczej niż wartość. Bardziej interesuje mnie to jakie mają umiejętności, doświadczenie, plany, realizację jakich celów politycznych uważają za priorytetową, jak mają zamiar je osiągnąć.

Zresztą jeden z bohaterów filmiku o koszykarzach zasłynął już inną rolą w kampanii wyborczej - ostrzegam tę żenuę oglądacie na własną odpowiedzialność:



Chciałoby się powiedzieć: Grzegorzu Napieralski! Nie idź tą drogą.

Ale niech Grześ idzie, może jak SLD zobaczy swój niski wynik to dojdzie do jakiś rozsądnych przemian na lewicy. I może już nie Grześ, nie Wojtek z Popielnika ani żaden komunistyczny beton, tylko ktoś sensowny obejmie stery na lewicy

wtorek, 10 maja 2011
człowiek lewicy

Co powinien zrobić ktoś uważający się za człowieka lewicy w Polsce? Widzę dwie możliwości:

1. Żyjesz w Polsce, więc własciwie nie mozesz wiedzieć co to jest "lewica". Chesz się tego dowiedzieć? Jedź do Szwecji, albo nawet do Francji, gdzie lewica nie rządzi, ale JEST i próbuje przeforsować swoje ideały. Tu jej nie zaznasz. Tu możesz zagłosować na postkomunistyczny beton (Oleksy, Miller etc.) lub  młodych gniewnych, ktorzy dla władzy chętnie wejdą nawet w koalicję z PiS. A ci co nie wejdą już jak szczury uciekają z okrętu i łapią ochłapy w stylu "podsekretarz ds. wykluczenia", który, jak typowy liberał, będzie tłumaczył wykluczenie winą samych wykluczonych, bo przecież każdy jest kowalem swojego losu, a niewidzialna ręka rynku głaszcze nas dobrotliwie po główce

2. O nie, jesteś prawdziwym człowiekiem lewicy i nie chcesz wyjeżdżać z Polski, chcesz ją modernizować pamiętając o najsłabszych? O, Twoje ideały upadną jeszcze, ale póki co możesz też zagłosować na zielonych, którzy próbują być namiastką lewicy. ("Zieloni??" - zapytasz - "To u nas są jacyś Zieloni??") Są. Ale niestety ich program ogranicza się do przypinania do drzew i walki o prawa mniejszości seksualnych. Bardzo dobre, mądre, pochwalam, popieram - ale - lewica to jednak coś więcej. no, więc glosuj, głosuj - ale oni i tak nigdy u nas nie dojda do wladzy, a nawet jakby doszli to nie wiem czy byliby w stanie coś zrobić. Zwłaszcza, że jest ich jakieś 45, no może w porywach do 46 osób w kraju co daje szanse na 1/10 miejsc w sejmie przy 100% poparciu.

Także ogólnie jest wesoło. I będzie jeszcze weselej! Czekamy na SLD-PIS!! 

wtorek, 21 września 2010
Szwedzkie wybory

Zabawne dla mnie są stwierdzenia, które pojawiają się w polskiej prasie, jakby niedzielne wybory w Szwecji wygrała skrajna prawica... Otrzymali oni po prostu 5,7% czyli 20 mandatów. Jedynym co dziwi jest fakt, że zdarzyło się to pierwszy raz w historii tego kraju by skrajna prawica weszła do Riksdagu. Ale Szwedzi nie muszą się bardzo obawiać: tę partię bojkotują wszystkie inne ugrupowania. A zwycięzcy z umiarkowanej partii prawicy właśnie dziś siadają do rozmów w sprawie ewentualnej koalicji z Zielonymi...

Zieloni zapewne odrzucą tę propozycję, a moderaci stworzą rząd mniejszościowy, który, jak pokazuje szwedzka historia, jest w stanie rządzić całkiem spokojnie. W Szwecji nie stanie się jak w Polsce, gdzie PiS zawiązał koalicję z LPR i Samoobroną. (a propos, może by o tym przypominać częściej, bo Jaro zdaje się kreować teraz na bohatera).

"Sukces" Szwedzkich Demokratów (bo tak się dla niepoznaki nazywa partia dwudziestu mandatów) wynika zapewne z antyimigracyjnych nastrojów. Ale nastroje te nie są jednak aż tak silne, skoro nazajutrz po wyborach na ulicach największych szwedzkich miast pojawiły się tłumy by wyrazić swoją dezaprobatę.

Nie ulega tez wątpliwości, że partia umiarkowana wygrała wybory w 2006 r. i obecnie także dlatego, że jednak socjalu zupełnie nie odrzuca. Wielu nawet jej zarzucało, że po prostu odbiera elektorat lewicy, bo część jej haseł jest po prostu socjaldemokratyczna.

Dwa najsilniejsze bloki otrzymały: koalicja centroprawicy: 49,3%, blok lewicy 43,6%. Gratulacje dla prawicy, która drugi raz z rzędu odniosła sukces. Ale i lewica, choć w Szwecji uznawane jest t o za porażkę wyszła z całkiem niezłym wynikiem. W Polsce socjaldemokraci nie mają co liczyć na taki wynik, cieszą się już z 20%..

 

czwartek, 22 kwietnia 2010
Izabela Jaruga-Nowacka

Dziś odbył się pogrzeb posłanki na sejm II, IV, V i VI kadencji, Wicepremiera, Ministra Polityki Społecznej, Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn -  wielkiej postaci lewicy, Izabeli Jarugi-Nowackiej. Katastrofa samolotu w Smoleńsku to wielka tragedia dla całego kraju oraz ludzi bliskich ofiarom lecz ja najdotkliwiej i najbardziej osobiście odczułam tę stratę.

Izabela Jaruga-Nowacka byla prawdziwym czlowiekiem lewicy. Osobą, która przejmowała się losem najsłabszych, wykluczonych zarówno społecznie jak i ekonomicznie. Każdego człowieka traktowała z szacunkiem. Zależało jej na poprawie losu każdej osoby pokrzywdzonej, biednej, wykluczonej. Dzięki jej działaniom czterokrotnie zwiekszono wydatki budżetu na program dożywiania, ona wywalczyła większe środki na pomoc bezdomnym, jej zasługą jest zmniejszenie skladek na ZUS dla osób rozpoczynających dzialalność gospodarczą. Ważny był dla niej kazdy człowiek. Walczyła z rozwarstwieniem społecznym i nie zgadzała się na "niezbędny koszt transformacji". Była pacyfistką. Zawsze glośno wyrażała swój protest wobec wojny w Iraku, Afganistanie czy budowy tarczy antyrakietowej.

Była obrońcą praw człowieka i jego godności. Walczyła z wszelką dyskryminacją. Była orędowniczką równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Opowiadała sie za parytetami w polityce. Zawsze wspierała mniejszości seksualne, była jednym z niewielu polityków (także na lewicy), który miał odwagę głosić śmiałe, postępowe i kontrowersyjne poglądy.

Była politykiem niezwykle pracowitym. Jako członek dwóch komisji sejmowych: Polityki Spolecznej i Rodziny oraz Etyki Poselskiej, pracowała nad projektami wielu ustaw. Ostatnio nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, regulującą in - vitro i o powołaniu rzecznika ds. przeciwdziałania dyskryminacji.

Walczyła o idee, w które wierzyła. Jej odejście jest wielką stratą. Stratą dla lewicy. Stratą dla polityki. Stratą dla Polski. I stratą dla wielu ludzi takich jak ja, dla których była wzorem polityka ideowego, wrażliwego społecznie, uczciwego i pracowitego. Była autorytetem. I pozostanie nim już dla mnie na zawsze.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Harcerzyki

Podczas niekończącej się żałoby narodowej po panu prezydencie i jego małżonce (bo nie odczułam publicznej żałoby po pozostałych ofiarach) szczególną moją uwagę zwrócili harcerze. Nazywa się ich "cichymi bohaterami ostatnich wydarzeń" ja jednak nazwałabym ich inaczej. Sprawiali na mnie wrażenie zarozumiałych zarządców - Ty nie złożysz kwiatów i nie postawisz znicza, jesteś odgrodzony - oni zrobią to za Ciebie, oni zadecydują, oni mają to prawo, oni są po TEJ stronie barierki.

Wszystko to skłania mnie do refleksji o wzrastającym pokoleniu. Jakie ono będzie? Konserwatywne pokolenie JP2 zradykalizuje się jeszcze bardziej i zamieni w pokolenie LK? Pokolenie "prawdziwych patriotów", katolików? To są jeszcze często zupełne dzieci, które nie wiedzą do końca co się dzieje, ich swiatopogląd dopiero się kształtuje, dopiero zaczynają rozumiec świat. Tylko, ze są wrzucani od razu na głęboką wodę, zachęcani do pewnego typu zachowań i postaw. Te dwa wielkie wydarzenia tak silnie oddziałowujące na emocje i psychikę młodych ludzi - czyli śmierć papieża i obecna apoteoza Kaczyńskiego po tragedii- nie pozostaną bez śladu. W sferze deklaratywnych wartości będą bardziej konserwatywni niż ich rodzice. (konserwatywny bunt młodych dopiero nabiera tempa i sensu!), będą głosować na partie kato- prawicowe, będą sprzeciwiac się Europie i przeciwstawiac ją silnej, katolickiej Polsce. I wlasciwie jedyną moją nadzieją jest to, że są na tyle głupi, że nie wezmą sobie tego do serca tylko ograniczą się do zdjeć na naszej klasie "z pogrzebu pana prezydenta" i wstawiania zniczy z gwiazdek gdzie się da.

W tej chwili więc trudno mi liczyć na to, że powstanie w Polsce silna lewica, że wzrastające pokolenie pojmie, ze lewicowy to nie znaczy komunistyczny, że socjaldemokracja to nie PRL. Że może warto być dziś postępowym z otwartym umysłem patrzeć w przyszłość a nie ograniczać się do symboli, decorum, do naszego podwórka i silnej rzekomo Polski - tylko nie wiem z której strony.

Pomóż rysiom!