Wpisy z tagiem: banda darmozjadów

piątek, 23 września 2011
edukacyjnie c.d.

Z różnych stron naszły mnie głosy, że wpis był niepoprawny politycznie (lol), ale nie będę go przecież usuwać. Nadal uważam (podkreślając ponownie, że bazuję na własnym doświadczeniu), że większość nauczycieli to osoby nie nadające się do zawodu. W tym kontekście ich przywileje (suche dane z Gazety Prawnej i Karty nauczyciela w poprzednim wpisie) są zupełnie nieuzasadnione. 

Zresztą problem tkwi w czymś innym. Zawsze uważałam, że edukacja należy do najważniejszych spraw, którymi zajmuje się państwo. To od niej zależy czy będziemy mieli społeczeństwo otwarte, mądre i wykształcone nie tylko papierowo, ale i wy-ksztłacone (sięgając do etymologii tego słowa). dlaczego narzekamy na polityków? Politycy sa przecież odbiciem społeczeństwa, takich mamy polityków jacy jesteśmy sami. A to jacy jesteśmy za bardzo zależy od szkoły własnie.

Czytałam jakiś czas temu o Finlandii czy Norwegii (któreś z państw skandynawskich, bez znaczenia, to nie dysertacja naukowa, więc mogę sobie pozwolić na brak konkretyzacji) - w której nauczyciel jest zawodem ELITARNYM. Dziesiątki młodych ludzi chce pracować w tym zawodzie, przechodzą przez sito rekrutacji, potem długie, trudne i wymagające studia i wreszcie mogą nauczać. Zarabiają bardzo duże pieniądze. Są powszechnie szanowani. Praca jaką wykonują jest godna pochwały i podziwu. A kolejne pokolenia świadomych obywateli wychodzących ze szkół tworzą ciekawe społeczeństwo, na pewno przyjemniejsze od naszego i pozbawione uprzedzeń. Marzę sobie czasem o takim systemie u nas. Jak więc mam się nie denerwować gdy widzę co się dzieje? 3/4 nauczycieli w naszych szkołach to absolwenci kierunków typu biologia/ anglistyka/historia, którzy nie dostali żadnej innej pracy. Idą do szkoły, bo co mają robić. Nie lubią swojej pracy, nie lubią uczniów - i z wzajemnością. W taki sposób mądrego społeczeństwa nie zbudujemy.

czwartek, 22 września 2011
Banda darmozjadów?

Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna: "Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie. Rocznie spędzają przy tablicy 489 godzin. Daje to dziennie zegarowo dwie godziny i 42 minuty, czyli trzy i pół godziny lekcyjne. Średnia dla krajów UE to 779 godzin, czyli blisko pięć godzin dziennie." Do ich przywilejów z karty nauczyciela należy m.in.:

● wypłata trzynastej pensji,

● dodatek za wysługę lat,

● dodatek motywacyjny,

● dodatek funkcyjny,

● dodatek za warunki pracy,

● nagrody jubileuszowe,

● płatne ferie letnie i zimowe,

● na lekcjach nauczyciel musi spędzić 18 godzin tygodniowo. Oznacza to, że pozostałe 22 godziny brakujące do typowego 40-godzinnego tygodnia pracy przeznacza na inne zajęcia opiekuńcze, wychowawcze, przygotowywanie się do zajęć czy samodoskonalenie,

● każda ponadwymiarowa godzina zajęć dydaktycznych powyżej obowiązkowego wymiaru jest dodatkowo płatna,

● nauczyciel ma prawo spędzić aż trzy lata (ale nie z rzędu) na specjalnym pełnopłatnym urlopie przeznaczonym na poratowanie zdrowia. Aby go uzyskać, wystarczy zaświadczenie od lekarza rodzinnego.

Trudno nauczycieli zwolnić i choć w ciągu ostatnich 10 lat liczba dzieci w szkołach spadła o 20% to ilość nauczycieli nie uległa zmianie.

Może wynika ten wpis z mojego rozgoryczenia. Chodziłam do "elitarnej" warszawskiej szkoły - większość nauczycieli w tej szkole nie powinna być dopuszczona do młodzieży. Nauczycielki opowiadające o tym, jakie mają bóle menstruacyjne, o tym jak i gdzie zakładali im szwy po porodzie, większość niezrównoważona psychicznie, nie wiadomo czego się po nich spodziewać, obrażalscy, plotkarscy, prowadzący marne gierki między sobą włączając w to uczniów,  fundamentaliści religijni (co miało wpływ na to czego uczyli).
W tym kontekście patrzę niestety na nauczycieli. Przykre, na pewno są jacyś porządni, z powołaniem. Ale cała reszta, całe 90% to banda darmozjadów, którzy nie kształcą lecz szkodzą dzieciom i młodzieży domagając się niewiarygodnych przywilejów.


Pomóż rysiom!