Wpisy z tagiem: równouprawnienie
niedziela, 17 lipca 2011
Co to za bajka?
"Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń."
Te i inne bajki odnajdziecie tutaj.
piątek, 27 sierpnia 2010
IKEA, Szwecja i polityka równości
Czy doszedł do Was pocztą nowy tegoroczny katalog IKEI? Ja własnie niedawno wyjęłam go ze skrzynki. Katalog IKEI to zabawne wydawnictwo, reklama, która do mojej skrzynki wpada co roku, ale nie denerwuje mnie tak jak inne. To śmieszne, ale bardzo lubię go przeglądac i patrzeć na różnie urządzone wnętrza. Ale katalog IKEI to cos więcej, to także pewne spojrzenie na rzeczywistość. Zawsze wśród ręcznie składanych mebli widzimy szczesliwą rodzinę. I coż w tym roku dostrzegam? Pokój dziecinny, chłopczyk kroi warzywa w dziecięcej kuchni, tymczasem dziewczynka bawi się kolejką. Odwrócenie ról? Bardzo podoba mi się to odejście od stereotypowych podziałów. I wcale nie oznacza to, ze chłopiec wyrośnie na geja a dziewczynka na pewno albo będzie sama, bo któż ją zechce, albo będzie wolała kobiety. (zresztą: nawet gdyby tak sie stało to co?) Szwecja już od lat prowadzi politykę rownościową a katalog IKEA, firmy przeciez prywatnej, jest tego wyrazem. Od lat już nikogo nie dziwią ojcowie spacerujący z wózkami po ulicach Sztokholmu, Uppsali czy innego szwedzkiego miasta. I nie chodzi tylko o to, że istnieje cały system wsparcia dla rodziców i urlopy rodzicielskie wyłącznie dla mężczyzn, które niewykorzystane po prostu przepadają. To jest coś więcej. To jest ich MENTALNOŚĆ. Oni nie widzą, że zajmowanie się domem, dzieckiem uwłacza ich godności. Jest wręcz przeciwne. Coraz chętniej korzystają z możliwosci zaoferowanych im przez prawo szwedzkie. Od lat promowanie odpowiedzialnego ojcostwa odnosi coraz większe sukcesy. Warto też dodać, że według badań, pary, w których mężczyzna od narodzin intensywnie uczestniczył w życiu i wychowywaniu dziecka o wiele rzadziej się rozstają. Także w Polsce IKEA stara się wcielać zasady, którymi kieruje się szwedzkie kierownictwo firmy. Co roku otrzymują oni nagrodę w konkursie "Firma nieprzeciętnie przyjazna mamie" m.in. za dodatkowy, 30-dniowy urlop po urodzeniu dziecka przeznaczony zarówno dla matek jak i ojców, możliwość ustalenia indywidualnego czasu pracy na wniosek pracownika oraz za wyjątkowo ciepłą atmosferę, jaką stwarza młodym rodzicom. To nie pierwszy raz zresztą IKEA przemyca do nas trochę swieżości. Dwa lata temu rozpętała się burza wokół katalogu, w ktorym szcześliwą rodzinę tworzyła para gejów. W Polsce zaczęły sie wówczas pojawiać artykuły typu: "jestem katolikiem - nie kupuję w IKEI". No cóż. Ale podobno, według Owidiusza, kropla drąży skałę nie siłą lecz częstym spadaniem - może więc i IKEA wydrąży u nas jakiś postęp. :-)
czwartek, 15 lipca 2010
Emerytalna dyskryminacja
Rzecznik Praw Obywatelskich (jeszcze Janusz Kochanowski) wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Twierdził bowiem, że wczesniejszy wiek uprawniający do przechodzenie na emeryturę kobiet (60 l., podczas gdy mężczyźni 65 l.) jest dyskryminujący i moze powodowac niższe świadczenia emerytalne kobiet, co byłoby niezgodne z Konstytucją RP. I oto dziś poznaliśmy wyrok - TK orzekł, że zróżnicowanie wieku nie jest dyskryminujące. (tylko trzech z dwunastu sędziów TK, Ewa Łętowska, Teresa Liszcz, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, wyraziło inne zdanie). TK uzasadnia swoją decyzję tym, że kobiety są podwójnie obciążone (praca i zajmowanie się domem) co powoduje, że wczesniejsza emerytura jest uprzywilejowaniem wyrównawczym. Trybunał stwierdził także, ze niższe świadczenia emerytalne kobiet nie są efektem wcześniejszego odchodzenia z rynku pracy lecz wynikają z nierównych płac. Nie sposób się rzecz jasna nie zgodzić z uzasadnieniem Trybunału. Ja jednak myślę, że to nie jest najlepsza decyzja. Po pierwsze zgadzam się, ze kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni (co udowodniono w badaniach przytaczanych tu przy okazji wpisu "Kobieta marszałkiem sejmu?") i to wpływa na przyszłe, niższe świadczenie. Ale fakt, że przechodzimy na emeryturę 5 lat wcześniej TAKŻE ma znaczenie. Przy obliczaniu emerytur bierze się pod uwagę ilość zgromadzonych składek - niższą ze wzgledu na niższe zarobki, ale także dlatego, że 5 lat krócej zbierane. Dzieli się to przez dalsze przeciętne trwanie życia. Kobiety żyją dłużej, w Polsce przeciętnie o 9 lat, do tego dochodzi 5 lat wcześniejsza emerytura... więc mniejszy kapitał dzielony jest przez wyższą liczbę. Czy to nie jest dyskryminujące? Co prawda ponad 70% Polaków jest przeciwnych wyrównywaniu wieku emerytalnego i nie widzi powodu do takich zmian także pani Minister Pracy i Polityki Spolecznej Jolanta Fedak, ale dostrzeżono to już w Europie. Dyrektywa 79/07 w art. 4 nakazuje stosowanie zasady równego traktowania, w tym co do zasad nabywania świadczeń. (choć art. 7 tej dyrektywy pozwala na zróżnicowanie ze społecznie uzasadnionych powodów, z czego Polska skwapliwie korzysta.) Ale już dyrektywa 54/06 dotycząca dodatkowych systemów emerytalnych, ktore nabierają coraz większego znaczenia, zaleca taki sam wiek emerytalny, niezależnie od płci. W krajach Unii Europejskiej powoli następują już zmiany w kierunku wyrownywania wieku emerytalnego. I myślę, ze od tego nie uciekniemy, szkoda tylko, ze jak zawsze opóźniamy ten proces. Nalezy przecież pamiętać, że zmianom takim towarzyszy długi okres vacatio legis, że dokonywane są one zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych i będących w trakcie nabywania. Nikt nie każe kobiecie 55 letniej pracowac jeszcze 10 zamiast 5 lat. Ale dzisiejszym młodym, dwudziestoletnim można pokazać, że te zmiany będą lepsze dla nich. Argument posła Jacka Żaleka z PO, który w tej sprawie reprezentował sejm: "Jesteśmy społeczeństwem tradycyjnym, w którym kobietom zwykle przypisywana jest rola matki wychowującej dzieci. Zabezpieczenia społecznego nie traktujemy zaś jako zabezpieczenia starości. Bezpieczeństwo finansowe ma nam raczej zapewnić majątek gromadzony przez pokolenia"" uważam za absurdalny. Jesteśmy tradycyjni więc tkwijmy w naszym zapyziałym tradycjonalizmie.
poniedziałek, 05 lipca 2010
Kobieta marszałkiem sejmu?
Kwestia równouprawnienia płci pojawia się regularnie w debacie publicznej, nie inaczej było w czasie kampanii wyborczej. Niestety czym innym jest częstotliwosć pojawiania sie a czym innym jakość owej debaty. Mam wrażenie, że, zwłaszcza w drugiej turze, kwestia kobieca poruszana była ze wzgledu na pewien przymus, konieczność, politycy wiedzieli bowiem, że kobiety stanowią ponad połowę wyborców, do tego spora część z nich chciałoby realnego, a nie tylko papierowego równouprawnienia. Cóż, trzeba się było nam przypodobać. Obaj konserwatywno- prawicowi politycy czynili to z trudnością. Ciekawie skomentowała to socjolożka, prof. Anna Giza - Poleszczuk w tvn24, stwierdziła bowiem, że ten temat jest jakby "narzucony" kandydatom, mówią o nim, bo muszą, lecz go nie czują. Wygląda to tak, jakby panowie siedzący na kanapie przesuwali się mówiąc: "siądźcie sobie z nami miłe panie". Tylko to nie o to chodzi. Chodzi o realia, o życie codzienne. A wygląda to następująco: W sejmie jest obecnie 19.7% kobiet. W senacie - ledwie 8%. Smutny jest fakt, że liczba ta zamiast rosnąć spada, w poprzedniej kadencji było nas w sejmie 21%, w senacie natomiast 24%.* Nie inaczej jest na rynku pracy. Z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firme Sedlak & Sedlak wynika, ze kobiety zarabiają średnio o 30% mniej od mężczyzn. Różnice w wynagordzeniach dotyczą oczywiście osób zatrudnionych na tych samych stanowiskach. Stopa aktywności zawodowej kobiet w Polsce sięga niewiele ponad 50%. Warto do tego zaznaczyć, że kobiety własnie są najbardziej obciążone obowiązkami rodzinnymi i to często z tego powodu rezygnują z pracy zawodowej. Przekłada sie to jednak na ich stopę życiową w perspektywie długofalowej. Kobiety, które nie pracują zawodowo nie opłacają składek na ubezpieczenie emerytalne i później otrzymują o wiele niższe świadczenia, ponieważ mają wiele lat nieskładkowych i kapitał zgromadzony przez nie (w systemie o zdefiniowanej składce w I filarze oraz w OFE) jest znacznie niższy. Emerytury kobiet dodatkowo obniża fakt, ze przechodzą na nie o 5 lat wcześniej a dalsze trwanie zycia, przez które dzielony jest ich kapitał emerytalny, jest znacznie dłuższe od dalszego przewidywanego przeciętnego trwania życia mężczyzny przechodzącego na emeryturę. Ustawodawca powinien postarać sie próbować uelastycznić rynek pracy. Udział kobiet zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy jest u nas jednym z najniższych w Unii Europejskiej i wynosi 12,5%, podczas gdy w UE -31,5%.** Nie jest to rzecz jasna rozwiazanie idealne, lecz daje już jakiekolwiek zatrudnienie, czyli zwiększa przyszłe emerytury, ale i nie odrywa kobiet całkowicie od życia zawodowego. Warto też zauważyc, że mniejsze szanse na pracę w przyszłosci znacznie zmniejszają dzietność kobiet, które w obawie przed utratą pracy nie decydują sie na dziecko. Dlatego należy tworzyć odpowiednią infrastrukturę, sieć przedszkoli ogólnodpstępnych, ułatwienia w pracy, aby kobiety nie bały się, że pozostaną bezrobotne i nie musiały takze drżeć o to kto zajmie się dzieckiem podczas ich nieobecności. O dyskryminacji kobiet na każdej płaszczyźnie życia możnaby długo pisać. Ja tylko pokazuję, zę to są realne problemy, a nie nadęte postulaty kilku feministek. I z czym spotykamy się w pierwszym dniu po wyborach prezydenckich? Z dyskusją czy kobieta moze być pierwszym w historii marszałkiem sejmu. Rózni poslowie z różnych frakcji wypowiadają sie na ten temat. "Tak, uważam, ze kobieta ma prawo", "Czas sprawdzić i zweryfikować nasze obietnice wyborcze"... i to mnie właśnie do szału doprowadza. Bo kiedy dyskutujemy o ewentualnym marszałku to dlaczego zastanawiamy się nad jego płcią?? Czy nie jest tak, ze powinniśmy rozważyć różne kandydatury z punktu widzenia ich kompetencji nie zważając na płeć? Co to w ogóle jest za tekst: "tak, moze teraz wybierzemy kobietę"? O doprawdy, łaskawcy! "Proszę bardzo nasze miłe panie". Czy nie dziwiłoby nas zdanie: "Tym razem moze wybierzemy mężczyznę"? (Swoją drogą, szkoda by było pani Kopacz, uważam, ze jest całkiem dobrym ministrem zdrowia). Polscy politycy wciąż chyba nie rozumieją, że nam nie chodzi o to by wybierać kobiety dlatego, ze są kobietami, lecz by traktować je narówni i nie zważając na płeć wybierać kandydatów na rózne stanowiska. Przez wzgląd na ich umiejętności. Nie płeć.
*dane pochodzą z: J. Petelczyc, R. Bakalarczyk, Trudna lekcja równości,05.07.2010 r. ** prof. E. Leś, IPS UW, Polityka społeczna wobec rodziny w Polsce, 05.07.2010 r. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
|