RSS
poniedziałek, 06 lutego 2012
ad acta

Podczas debaty dotyczącej ACTA premier mówił do zgromadzonych per "wy" (nie per "Państwo").

Zgromadzeni do siedziby premiera przyszli w t-shirtach i wczorajszych swetrach (nie w garniturach czy chociażby w koszuli).

jakie małpy, taki cyrk.

Tagi: ACTA decorum
19:40, kawa_marago
Link Komentarze (5) »
niedziela, 29 stycznia 2012
symulakry

Chiny o których czytałam w książkach już dawno nie istnieją. Ludzie starsi o dwa, trzy pokolenia mieli jeszcze okazję zobaczyć je na własne oczy. Ja, gdziekolwiek nie pójdę, widzę tylko dekoracje.
 
Jaskrawe, nieudolne zdobienia w Pałacu Cesarskim, tandeta w prawie pachnących jeszcze farbą, odbudowanych świątyniach.  Kwartały siheyuanów odnowione i zamieszkane przez nuworyszy z Chin i Zachodu, chaos zabudowań, zniszczona dawna, szczegółowo dopracowana siatka miasta.
Pekin nie ma już allure, jest tam tylko wieczna mgła i smog. Każde większe miasto wygląda podobnie: arogancko kolorowe, atrakcyjne, szybkie, monstrualne i martwe.


Tagi: chiny
20:51, kawa_marago
Link Komentarze (4) »
środa, 25 stycznia 2012
baj baj Hołdys

Przypuszczam, że ten chłoptaś myśli, że jest strasznie zabawny, bo wymyślił śmiechowe hasło. Jak dla mnie jest pozbawionym kultury bucem. 

Cała sprawa ACTA mało mnie szczerze mówiąc rusza i nie wiem czy to dobrze, czy źle. Nie znam się na tym. Jedno co wiem, to że zaszkodziła wszechobecnemu Hołdysowi. A to mnie akurat bardzo cieszy, bo jego to już znieść nie mogłam. Może wreszcie internauci spuszczą trochę powietrza z tego nadętego balona.

19:01, ta-dziewczynka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012
dzienniszmaciarstwo

Ciekawy zawód: dziennikarze oburzeni, że są inwigilowani zostawiają włączoną kamerę by inwigilować innych.

A co robi dziennikarz kiedy widzi, że ktoś umiera? Biegnie po kamerę/aparat by to sfilmować/sfotografować. Grunt to materiał, co tam człowiek!

18:45, ta-dziewczynka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 03 stycznia 2012
Umowy śmieciowe?

Będzie dużo linków w tym wpisie. W sumie do napisania czegoś na blogu zachęcił mnie ten wpis który zrobiła Tram_way. A właściwie to wyłącznie jeden z komentarzy, który odnosi się do artykułu z Wyborczej, o  tego: "Nie jestem śmieciem"  Tram_way pisze: "Mnie najbardziej razi przykład z umowami śmieciowymi i to, jak można próbę obrony pracowników przekuć w obronę nieuczciwego pracodawcy." Komentarz ten rzecz jasna nie dziwi w momencie, gdy czyta się o tym jak to może funkcjonować na przykład w wywiadzie w Polityce: Zmowa zlecenie.

Jednak znając wszystkie za i przeciw ja osobiście opowiadam się za neutralnym nazywaniem umów jako cywilno-prawne lub pozakodeksowe. To nie same umowy są "śmieciowe", jest to zwykłe rozwiązanie prawne korzystne dla jednych grup (np. pracujących studentów do których ja się zaliczam), a niekorzystne dla innych. Są to rozwiązania na pewno bardziej elastyczne od innych, umożliwiające dostosowanie godzin pracy do wykonywanych zadań, łączenie różnych zajęć. Nie gwarantują pełnej ochrony pracownika (zwłaszcza umowa o dzieło, warto jednak dostrzec proponowane zmiany w tej umowie).

Nie mówię, że pracodawcy nie wykorzystują rozwiązań prawnych przeciwko pracownikom. (vide: przytoczony wcześniej artykuł z Polityki). Ale też wydaje mi się, że nie należy popadać w skrajności. Zawsze znajdą się tacy, którzy naginają prawo dla swoich korzyści. Takie umowy istnieją jednak nie tylko w Polsce i są neutralnym rozwiązaniem prawnym. W miarę interesującym dla pracodawców, zwłaszcza w chwili wygaśnięcia pakietu anykryzysowego. Ciekawe też dla części pracowników. Pytanie tylko jak to rozwiązanie jest wykorzystane, jaka jest kultura i mentalność pracodawców. Może po prostu trzeba uczyć ludzi odpowiedzialności, nie tylko za siebie.

Pracodawcy to nie krwiopijcy, jak twierdzi znajoma mi działaczka związków zawodowych. A umowa to umowa. Śmieciowe to dla mnie jest zatrudnianie kogoś na czarno za połowę minimalnej krajowej pensji i traktowanie go jak śmieć.

Rozmawiajmy więc o prawie pracy i prawie cywilnym bez emocji. Dostrzegajmy za i przeciw, pomyślmy co trzeba zmienić. Ale prześciganie się w nazewnictwie nic nie da. Bo nie o nazewnictwo chodzi.

11:59, ta-dziewczynka
Link Komentarze (5) »
wtorek, 13 grudnia 2011
Przeżyjmy to jeszcze raz. I jeszcze, i jeszcze i 30 razy i 50!

Idę sobie rano przez Centrum Warszawy, a tu nagle z wozu opancerzonego wychodzą dzielni chłopcy (rocznik przypuszczam 1990-1991) w mundurach milicyjnych i przekrzykując ogromnego generała Jaruzelskiego z telebimu, który jak mantrę, po raz 876 ogłasza dziś wprowadzenie stanu wojennego - każą mi się wylegitymować. Hahaha, jakie to śmieszne. Ale żarty fajne.

I znów to samo (co przy okazji Powstania Warszawskiego) - wygłupiamy się, przebieramy i celebrujemy porażki i chwile dramatyczne. Międlenie o stanie wojennym jest w tej chwili wszędzie. Radio, telewizja, internet - nawet na ulicach..

W każdym normalnym kraju świętuje się sukcesy, ale jak widać nie u nas.

Razem ze mną milicja chciała legitymować jeszcze trzy nie mające pojęcia o co chodzi Amerykanki. WTF??

Wrócę, jak już będzie po stanie.

Bez odbioru.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
Pomóż rysiom!