Menu

te dziewczynki

zawsze czujne

Republic of Boland*

kawa_marago

Teoria postkolonialna rozwija się w Polsce słabo, bo gdyby miało być inaczej, trzeba by wypowiedzieć wiele prawd, które z trudem przeszłyby nam przez gardło. Musielibyśmy zdać sobie z prawę z naszej peryferyjnej i postkolonialnej kondycji: owszem, byliśmy kolonią, a nawet koloniami, leżącymi na peryferiach imperiów (rosyjskiego, pruskiego, habsburskiego i sowieckiego). Umieszcza nas to w tej samej kategorii, co Indie, Peru, Angola, Nigeria czy Egipt. I nie chodzi bynajmniej o sam historyczny opis, ale o występowanie zjawisk, mechanizmów i problemów typowych dla peryferyjnych państw postkolonialnych (jak np. degradacja kapitału społecznego i niski poziom zaufania międzyludzkiego, słabość tradycji obywatelskich, słaba identyfikacja z instytucjami państwa, opanowanie sfery publicznej przez siły i konflikty o charakterze primordialnym, brak kontroli nad aktywnością instytucji religijnych i „wylewanie się” symboli, rytuałów i wartości religijnych ze sfery sakralnej do świeckiej itd.). Częste obarczanie winą za całe społeczne zło tzw. Komunizmu i PRL-u jest z tego punktu widzenia wygodną operacją wizerunkową, pozwala bowiem nie sięgać do wnętrza własnej narodowej duszy ani nie cofać się dalej w historii Polski niż ostatnie kilka dekad.

Jest też druga strona medalu: obowiązujący w polskiej sferze publicznej sposób przedstawiania historii opiera się na schemacie Polski-ofiary: atakowanej, rozdrapywanej, oczernianej, mordowanej, (...) oszukanej i zdradzonej. Polska odgrywa w tej fantazji rolę niepokalanej dziewicy, otoczonej przez bezecnych rozbójników i gwałcicieli. Nie ma oczywiście mowy o tym, że my również byliśmy złodziejami, grabieżcami i kolonialnymi władcami. Rzetelnie przeprowadzona postkolonialna analiza historii Polski musi tę niewygodną prawdę wydobyć na powierzchnię. O postkolonialnym charakterze tego wyparcia świadczy fakt, że na Litwie czy Ukrainie podobny wizerunek Polski jest niemalże częścią zdroworozsądkowej wiedzy.

Jan Sowa „Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą”. Universitas, Kraków 2011.


*stąd

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • varshava

    Ale jednak Jan Sowa sugeruje, że inna Polska jest możliwa? Czy w najnowszej książce oprócz diagnozy jest i próba wyjścia z sytuacji?

    Ten postkolonializm przebija się w różnych naukach społecznych/lingwistycznych/historycznych i nie mainstreamowych mediach.
    Zresztą pierwsze jaskółki takiego myślenia były np tu: wyborcza.pl/1,76506,4431065.html

  • kawa_marago

    W najnowszej książce jest dość obszerna analiza tego jak było i jest i dlaczego..ale wg mnie nie ma wskazania drogi wyjścia.
    Dzięki za linka! ..i to artykul z 2007 roku! faktycznie jaskółki latały, do mnie doleciały dopiero teraz ;)

  • ta-dziewczynka

    Tymczasem z Magazynie Wyborczej (możliwe, ze masz dostęp, bo początek miesiąca) dwa odwołania. Z jednej strony wywiad z Janem Sową, który do mnie przemawia. I pojawiają się mgliste propozycje, bo oprócz "wypracujmy jakieś rozwiązania razem" jest także "dowartościować kooperatywne formy produkcji, np. różnego rodzaju spółdzielnie. Zrobić porządek z uniami kredytowymi, żeby nie była to paranoja jak ze SKOK-ami, tylko prawdziwe kontrolowane przez członków kasy spółdzielcze. Dać większe uprawnienia zwykłym stowarzyszeniom, stworzyć prawdziwie dostępną, egalitarną edukację, przekształcać prawo własności intelektualnej w kierunku większej otwartości, aby nie dusić przepływu wiedzy. Zreformować samorządy, żeby mieszkańcy bardziej bezpośrednio decydowali o swoim mieście, powiększyć budżety partycypacyjne. Konkretny projekt to tzw. minimalny dochód gwarantowany."
    Minimalny dochód gwarantowany jeszcze kilka lat temu wzbudzał niewiarygodne kontrowersje, a tu widze, coraz więcej zwolenników. Dodam od siebie jeszcze: pensja nie tylko minimalna na odpowiednim poziomie - ale i wprowadzenie pensji maksymalnej. Nikt mi nie powie, że praca szefa jakiejś spółki jest 20 000 razy więcej warta niż zwykłego pracownika. Można to też wprowadzac na zasadzie np. 1:8, czyli w przedsiębiorstwie najwyższa pensja nie powinna być wyższa 8x od najniższej (proporcje do ustalenia ;)

    Koniec moich dywagacji, Jan Sowa tutaj: wyborcza.pl/magazyn/1,144511,17841525,Kapitalizm_przegra_z_komunizmem__Wyobrazcie_to_sobie.html

    A z drugiej strony Marek Beylin, który obśmiewa wszystko od początku do konca. Bardzo go lubię, ale czasami wydaje mi się, że o Solidarności nie mozna rozmawiac z Solidaruchami. Nawet to, ze walczył siedział.. no podziwiam, ale to jednak ich widzenie całkiem skrzywiło. Tylko jedna wizja, socjalizm zly na zawsze, liberalizm nas zbawi. A jak powiedział Karl Jaspers kiedyś - boję się rządu światowego, bo wtedy już nie bedzie dokąd uciec. Tak trochę jest z socjaldemokracją dziś. Oddała pole prawicy, proponuje rozwiązania liberale ekonomicznie. I to nie tylko w Polsce, wystarczy spojrzeć na reformy Schroedera... I obśmiewanie lewicowego, czyli innego punktu widzenia.. długo jeszcze u nas bedzie trwać. Choć pierwsze oznaki zmian już na szczęście widac. Piketty też odwołuje się do Marksa i nagle naprawdę można znów go czytać. (mam znajomą, która krzywi się na samo to nazwisko - tak jakby to Karol Marks wysyłał do łagrów biedne polskie matki dzieciom czy też rozstrzeliwał polskich oficerów itd.)

    Marek Beylin tutaj: wyborcza.pl/magazyn/1,144511,17841762,Karol_by_sie_usmial_.html

  • varshava

    Jednakowoż w wywiadzie Jan Sowa myli pojęcie dochodu warunkowego z minimalnym dochodem gwarantowanym. Pisze, że Bolsa Familia w Brazylii to rodzaj takiego dochodu gwarantowanego. Jest to błąd, który jak mniemam wynika ze skali (bolsa familia dotarła do 50% Brazylijczyków). Minimalny Dochod Gwarantowany jest z założenia bezwarunkowy, Bolsa Familia i inne świadczenia warunkowe wymagają spełnienia okręślonych kryteriów - tu: niskie dochody, posłanie dziecka do szkoly i szczepienie go.

© te dziewczynki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci